For Southern Rights!

Go down

For Southern Rights!

Pisanie by CSA (Dixie) on Czw Lut 19, 2015 7:47 pm

Kraj/Wyspa/Miasto/Region/Land: Skonfederowane Stany Ameryki (Dixie)
Imię i nazwisko: Richard Thomas Jones (później: Lee)
Wiek: narodzony w Roku Pańskim tysiąc siedemset siedemdziesiątym piątym jako owoc związku Alfreda Kirklanda z przepiękną Terytorium Indiańskie. Nie żeby była skora do współpracy i szczególnie uradowana z obecności natręta, co to, to nie.
Jako datę urodzin Richard podaje zaprzysiężenie Jeffersona Davisa na jedynego prezydenta swego krótko istniejącego państwa. W wieku dziewiętnastym jego „wiek fizyczny”* bardzo szybko ewoluował – od czteroletniego berbecia, jakim był u progu stulecia, poprzez swą dwunastoletnią wersję w dniu rozpoczęcia wojny secesyjnej i czternastoletnią u jej schyłku. Pod koniec wieku dziewiętnastego, Konfederacja wyglądał będzie na około piętnaście lat.
Wygląd zewnętrzny: Richard jest zdecydowanie niższy od swojego brata, Północy, który zajmuje znaczniejsze terytorium. Gestem spuścizny po matce, jego krótkie, lekko kręcone włosy mają dość ciemną barwę, oczy natomiast wprost przeciwnie – stanowią dokładne odbicie wejrzenia ojca. Zaprawiony w jeździe konnej, należy do szerokiego w wieku dziewiętnastym grona osób raczej muskularnych, a przede wszystkim wysportowanych. I nie, nie chodzi mi o „bice” i „kaloryfer”, ale lepiej wyjaśnić tego nie potrafię. Raczej opalony, ale wyraźnie odbiegający od ciemnoskórej ludności.
Po cywilu nosi niebieskie jeansy, raczej wysokie buty i nieodłączny kapelusz, w ramach służby wojskowej ubiera się, rzecz jasna, w piękny, improwizowany mundur konfederacki, odróżniający się od północnego przede wszystkim zbliżoną do szarej barwą kurtki. A później... później związał się z Ku Klux Klanem, którego stroju nie muszę chyba opisywać.
Charakter: CSA odziedziczył po ojcu pęd ku niepodległości oraz niezależności, co bardzo silnie objawiło się na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Sprytny, inteligentny i nierzadko nieuczciwy, świetnie radzi sobie w charakterze zwiadowcy oraz dywersanta. Cyniczny, nieraz brutalny, despotyczny. Nie znosi nieuzasadnionego sprzeciwu, jednak gotów jest okazać wyrozumiałość osobie, która rzeczywiście ma powody, by odmówić mu wykonania polecenia. Wbrew powszechnie rozgłaszanym opiniom, traktuje służbę stosunkowo dobrze, dbając o jej byt i obopólne korzyści, jakie wynikają z tego rodzaju współpracy. Dosyć pozytywne nastawienie do ciemnoskórych zmienia dopiero po przegraniu „wojny między stanami” i chwilowym pozbawieniu go obywatelstwa amerykańskiego. Naturalnie, kocha swoją rodzinę, ale preferuje przedłożenie interesu własnego wysoko ponad jej dobro. Żywi szacunek do kobiet, brzydzi się gwałtem, którego nierzadko dokonywał na jego matce ojciec. Butny i uparty, byłby w stanie rozważyć nawet przyjęcie polityki abolicjonizmu, gdyby nie został do tego zmuszony w roku tysiąc osiemset sześćdziesiątym trzecim. I nie, wbrew temu, co mówią „tam, na Północy”, wcale nie jest takim złym człowiekiem. To po prostu wahający się między katolicyzmem a anglikanizmem konserwatysta, nienawykły do wiedzenia życia innego niż arystokratyczne, oparte na wyzysku klas nieuprzywilejowanych.
Relacje z innymi:
„Północ” - irytujący młodszy braciszek-liberał, maniak reform. Z jednej strony Richard świadom jest istnienia łączącej ich więzi, z drugiej żywi do niego głęboką urazę wywołaną przedwojennym napięciem oraz historią konfliktu. Uważa go za osobę niespełna rozumu. Doskonale wie, że obaj są owocami cierpienia matki i nie potrafi spojrzeć na niego inaczej niż przez ten pryzmat.

Stany Zjednoczone – ojciec. Podczas wojny dostał niezłego ataku czegoś w rodzaju rozdwojenia jaźni. Ostatecznie jednak zwolennik Lincolna, polityk abolicjonizmu. Po wojnie secesyjnej Richard został jego ochroniarzem i przetrwał w tej formie aż do współczesnych userom czasu – jako powstałe w okresie dwudziestowiecznego wyścigu zbrojeń CIA. Mimo drobnych nieporozumień, właściwie jedyna osoba, której CSA ufa całkowicie. Ma jedynie wątpliwości co do jego stanu intelektualnego. Nie da się ukryć, że jest również zadziwiony jego hipokryzją – sam przecież wywołał wojnę o niepodległość, czyż nie? Jakim prawem krytykuje starszego syna?

Terytorium Indiańskie – matka. Richard ma do niej stosunek ambiwalentny. Kocha ją, nie zgadza się na jej cierpienie, z powodu którego dręczą go wyrzuty sumienia. Jeśli jednak spojrzeć na to z innej strony, Richard nie przepada za przedstawicielami ras innych niż biała. Do spółki z młodszym bratem, tłumił powstanie Siuksów z roku tysiąc osiemset sześćdziesiątego drugiego.

Afroamerykanie – jako personifikacja, młodsza półsiostra, dziecko z drugiego związku ojca. Właściwie Mulatka. Przyjaciółka George'a, dziewczynka, na widok której Południe wdziewa maskę Ku Klux Klanu. Znielubił ją po wojnie secesyjnej. Jej matka walczyła po stronie Dixie, ona sama natomiast stała się dumną przedstawicielką abolicjonizmu. Klasyczny przykład emancypantki.

Rosja –  kraj będący w „zmowie” z prezydentem Abrahamem Lincolnem. Przeciwnik wszelkiego rodzaju secesji czy buntów terytoriów podległych, automatycznie stanął po stronie Północy. Wyłącznie politycznie, to fakt, ale nie zmienia to faktu, że Richard gardzi z nim z całego serca i postanowił dogadać się z...

...Polską – czyli sojusznikiem po przegranym powstaniu. To dobry kompan, towarzysz niedoli, tłamszony przez silniejsze od siebie państwo i pragnący uwolnić się od niego za wszelką cenę. Jego powstanie narodowo-wyzwoleńcze wybuchło dwa lata po rozpoczęciu działań „wojny między stanami”. Zdarzało mu się jednak rozważać poparcie abolicjonistycznego Geroge'a, ale cii...

Anglia – stryj stryjeczny (kuzyn ojca). Durny zdrajca, któremu nie podobały się koszty skupu bawełny oraz cła i postanowił wesprzeć młodszego niecia. Podobnie zresztą zrobił(a?) Walia, wysyłając mu jakieś marne oddziały na pomoc. Ech. Jak zwykle wtrącają się w sprawy kontynentu amerykańskiego, to chyba jakieś durne przyzwyczajenie z czasów, kiedy Alfred żył pod jego brytyjskim butem jako kolonia.

Irlandia – podobnież, stryj stryjeczny. Najpewniej wyznaje zasadę „nieprzyjaciel mojego nieprzyjaciela jest moim przyjacielem”. Do spółki ze Szkocją zbratał się z Richardem. Nawet pisywał dla niego piosenki! Jak łatwo można odgadnąć, na wieść o tym Anglia nie skakał z radości.

Zalety i wady: nie chcę dublować, więc pozwolę sobie nadmienić, że wszystko zostało już wyjaśnione w punkcie „charakter”.
Zainteresowania: Richard lubi jeździć konno i chodzić na strzelnicę. Preferuje ruch na świeżym powietrzu, a gdy pogoda zabrania mu opuszczania czterech ścian, siada on na krzesełku ze smyczkiem i grywa tradycyjne południowe melodie. Naturalnie, zaangażowany w działalność polityczną.
Ciekawostki:
- Richard nie rozstaje się z kukurydzianą fajką, a w wewnętrznej kieszeni płaszcza zawsze ma schowaną piersiówkę. Taki tam małoletni palacz i początkujący alkoholik.
- Ma ukochaną klacz, którą nazwał Dixie, oraz dzielącego z nim emocje psa – Susanę. Obie „panie” towarzyszą mu od kołyski, dlatego też młody rebeliant długo nie mógł pozbierać się po śmierci konia pod koniec wojny. Imiona zwierząt zostały zaczerpnięte z konfederackich piosenek.
- Po ucieczce z domu zmienił nazwisko na „Lee”, na cześć swego najlepszego przyjaciela i dowódcy, Roberta Edwarda. Sentyment, jakim go darzy, porównywalny jest do relacji Feliksa z królową Jadwigą. I nie, nie mam tu na myśli żadnych podtekstów.
- Zginął po podpisaniu aktu kapitulacji i rozwiązania Skonfederowanych Stanów Zjednoczonych. Gdyby nie szybka decyzja Alfreda o nadaniu mu funkcji, zapewne leżałby w grobie od roku sześćdziesiątego piątego. Bilans jest taki, że Richard utracił na jakiś czas obywatelstwo, przez dwa miesiące ciążył na nim wyrok śmierci, a oprócz tego zmuszono go do wykonywania wszelkich obowiązków domowych – ot, taka karma. Sytuacja zmieniła się dopiero po śmierci przywódców konfederackich.
- Generał Lee był abolicjonistą. CSA również mógłby rozważyć wyzwolenie ludności czarnoskórej, wbrew powszechnemu przekonania walczył bowiem o prawa Południa do podejmowania tak istotnych decyzji, a nie o przysłowiowe plantacje. Ubolewa nad sfałszowaniem i uproszczeniem historii wojny secesyjnej do czarno-białego podziału na „dobrych Jankesów” oraz „złych Dixie”.
- „Jankes” jest wyrazem o wydźwięku pejoratywnym, powszechnie używanym przez Południowców.

*Który dokładnie rok mamy na forum?

Jaram się jak Nietzschem!
avatar
CSA (Dixie)

Male Urodziny : 18/02/1775
Wiek : 243
Liczba postów : 2
Join date : 18/02/2015
Skąd : Richmond, Virginia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach