Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Go down

Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Czw Mar 21, 2013 7:14 pm

Ogólnie wiem, że temat tej rozgrywki pasuje bardziej do sesji z Rosją niż Prusami, ale oboje z Luzią chcieliśmy popisać w fabule, o.
_________________________________________________________________________________
Drobna postać odziana w ciemnozielony mundur szybkim krokiem przemierzała ulice Królewca. Tak, Taurys znów coś nabroił i został wezwany do Prusa na dywanik. Najdziwniejsze w całej tej sytuacji było to , że Litwin miał się stawić w prywatnej rezydencji albinosa. Nie zważając na ogólnie panujący zgiełk przystanął na chwilę i spojrzał w niebo. Było słonecznie i przede wszystkim ciepło, od czasu do czasu zawiał przyjemny wiatr. Był to kwiecień, może maj. Sam szatyn nie liczył już dni, miesięcy, żył z dnia na dzień. Wcisnął ręce w kieszenie i prawie biegnąc ruszył przed siebie. Bał się, może nie samej osoby Gilberta, lecz tego, co dla niego przygotował. W końcu może się odbić za Grunwald i takie tam. Zawsze mógł zawrócić, jednak, skoro już się wpakował w takie bagno postanowił dać przykład swoim rodakom i wziąć na siebie odpowiedzialność. Pogrążony we własnych myślach nie zdołał uniknąć kilku zderzeń z przechodniami, jednak w końcu dotarł pod wyznaczony adres. Mały domek z ciemnymi ścianami wręcz zapraszał do środka. Właśnie teraz Tolysa dopadł największy strach. Poczuł jak po plecach spływa mu zimny pot, a ręce oraz nogi drżą. W jakiś sposób udało mu się zapukać kilka razy do drzwi. Nie słysząc żadnego odzewu odetchnął z odrobiną ulgi. Nacisnął na klamkę i pchnął ten kawał drewna, o dziwo bez większego trudu dostał się do małego przedpokoju. Uważnie zbadał wnętrze spojrzeniem poszukując tych białych kłaków. Jedyne co udało mu się dojrzeć to ściany koloru kawy z mlekiem, dość jasna podłoga. Po lewej stronie znajdował się wieszak pełen rożnego rodzaju płaszczy, kurtek, marynarek. Przeszedł, więc do salonu, kolor ścian i podłogi był identyczny jak w przedpokoju. Do tego dorzućmy kremowe fotele, puchaty dywan w tym samym kolorze i kominek, a otrzymamy przytulne i ciepłe miejsce. Niewątpliwie wystrój całego domu zdziwił Litwina, bowiem po Prusaku spodziewał się zupełnie czegoś innego. Czując, że długo na nogach nie ustoi przysiadł na jednym z foteli. Wzrok od razu wbił w podłogę i starał się uspokoić oddychając głęboko. Nie było to takie proste, gdyż w jego myślach zaczęły pojawiać się różne scenariusze dalszych wydarzeń. Oczekiwanie na gospodarza było chyba najbardziej uciążliwe.
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Prusy on Nie Mar 24, 2013 9:47 am

Jakie to wszystko było uciążliwe, cholera.
Walczysz z takimi — wbrew pozorom wtedy było dużo lepiej. A tak to prawie jak niańka musi się bawić, a bo ten coś nabroi, ten mu rozmowę ze sojusznikiem popsuje, a tamten wymyśli coś jeszcze. Właśnie dlatego Prus zawsze twierdził, że samotność jest najlepsza. Ot, nie dość, że rośnie się w siłę, uniezależnia od innych, to jeszcze nie trzeba się przejmować nikim i niczym. Nikt nie przeszkadza, wokół tylko cisza i spokój. A kosztem czego to? Tylko tego zaledwie, że nie będzie mógł wysłuchiwać dniem i nocą pieśni o swej zagilbistości. Rzecz całkiem istotna, ale chyba nawet ona zaczęła odrobinę tracić na wartości po tych wszystkich próbach wbicia im do głowy choć krztyny rozumu. A oni nic, nadal tak samo. Wciąż i wciąż. Jak tu nie oszaleć? Ano się nie da. Mógłby to, oczywiście, wszystko olać i dać im się pobawić, bo i tak niczego nie zdziałają, aczkolwiek… Brak dyscypliny. Nie mógł na coś takiego pozwolić, absolutnie. W końcu był wielkim i potężnym krajem, małe nacje niech się chowają. Jak to się mówi? Ach, respekt musi być. I w tym akurat wypadku Gilbert nie miał najmniejszego zamiaru odbiegać od reguły, co jednak zazwyczaj robił, jako osoba na tyle wyjątkowa. Nie może im pobłażać, wystarczyło, iż robił to do tej pory. Potem się takim w głowie przewraca i zamiast robić to, co im każe, to oni sobie myślą, że są niewiadomokim i mogą robić to, co zechcą. A figa. Koniec z tym.
Czajnik donośnym głosem oznajmił mu, że woda na herbatę jest gotowa. Nie, żeby zamierzał z nim wesoło gawędzić przy herbatce, skądże znowu. Po prostu nie nadawał się tak całkowicie na osobę sztywną. Co nie znaczyło, że nie potrafił być konsekwentny i surowy, przeciwnie. Zaparzył więc herbatę i spokojnie wyszedł z kuchni, trzymając dwa kubki. Do tej pory wszystko szło zgodnie z jego planem, byleby tylko nie utracił nad sobą panowania.
Normalnie to by się zaśmiał i rzucił jakiś niespecjalnie miły tekst, postanowił jednak odpuścić sobie to tym razem. A nuż pokaże tym, iż nie ma zamiaru się cackać i jest w stanie zrobić prawie wszystko? Wtedy z głowy miałby dalsze spekulacje.
Postawił kubki na stoliku, rozsiadł się na fotelu i zerknął na niego, unosząc brwi.
Dobry. — Może to niezbyt pasowało do obecnej sytuacji, jednakże nie miał zamiaru być jakoś bardzo formalny, ot, co najwyżej normalny. Albo troszkę poważniejszy. Zmrużył oczy i wbił w niego wzrok. — To co, co masz mi do powiedzenia?

[Nie ma to jak dostać weny dopiero na chorobę, słodko. D: ]
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Nie Mar 24, 2013 4:43 pm

Słysząc gwizd czajnika przerażony podskoczył na fotelu. Litwin umierał w męczarniach oczekiwania, a Gilbert najnormalniej w świecie parzył herbatę. Szatyn spojrzał na kubek i uniósł brew do góry. Mieli teraz usiąść przy herbatce i jak przyjaciele omówić karę dla niego. Cóż, po Prusaku można się wszystkiego spodziewać. Ręce trzęsły mu się tak mocno, że każda próba chwycenia kubka i upicia, choć łyka skończyłaby się rozlaniem całego napoju po pomieszczeniu. Westchnął cicho i wbił wzrok w albinosa.
- Ach, tak, l-labas - w sumie to i tak już był na straconej pozycji, więc mógł operować swoim rodzimym językiem bez większej obawy. Teraz nie mógł uciec wzrokiem, czy też pozwolić sobie na załamanie głosu. Prus uznałby to za małą wygraną, a Taurys nie zamierzał dawać mu tej satysfakcji. Przełknął ślinę i oblizał spierzchnięte wargi.
- Liczysz na to , że padnę na kolana i zacznę Cię błagać o litość? Tkwię pomiędzy młotem, a kowadłem i nie zamierzam zaprzestać drukowania litewskich gazet, które później rozprowadzam na Wielkiej Litwie. To samo tyczy się Stowarzyszeń narodowych - nie myśl, że je rozwiążę. - z dwojga złego działalność konspiracyjna na terenie Prus była bezpieczniejsza niżeli na ziemiach Ivana. Był pewny swoich słów, jednak strach go nie opuszczał. Właściwie, każdy dzień był obawą o to co przyniesie jutro. Jednak nie mógł ugiąć się kimś, kto kiedyś błagał go o pomoc.

[*Pat pata po łbie* Będzie dobrze Sosik~ ]
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Prusy on Nie Mar 24, 2013 5:17 pm

I wszystkie plany dotyczące tej całej powagi szlag trafił. No, tak po prostu.
Gilbert wybuchnął głośnym, donośnym śmiechem, który jeszcze całkiem długo niósł się po mieszkaniu. Szczerze mówiąc, nie potrafił tego opanować. Tak krótka wypowiedź, a najzwyczajniej w świecie go rozbawiła. No bo co, że jemu się wydaje, iż jakiekolwiek bunty mają sens? Naprawdę? To tylko gadanie. Zero sensu, tylko sobie niepotrzebnie nagrabi. Chyba nie myślał, że to wywrze jakieś wrażenie. Niech krzyczy, niech rozwala meble, niech na znak protestu mówi sobie w swoim języku — to naprawdę absolutnie nie miało sensu. Co więcej, zdradziło co nieco Prusakowi — chłopak bynajmniej, choć w walecznym humorze był bez wątpienia, nie czuł się pewnie. Bał się. Ewidentnie. No bo kto normalny tak reaguje na zwykłe pytanie? Niegrzeczne dziecko, które zdaje sobie sprawę ze swojego błędu, ale się do tego nie przyzna i będzie stawiać opór. Bezcelowy opór, warto powiedzieć. Poza tym, Prus zbyt długo żył, aby nie rozpoznać zwykłego, całkiem typowego przerażenia. Zbyt wiele już widział. Zbyt wielu ludzi zniszczył. Mógł nazwać siebie doświadczonym w tym temacie, on z pewnością nie zachowałby się tak, jak to zrobił przed chwilą Litwin — choćby nie wiem jak był przestraszony, i tak zgrywałby pewnego siebie, spokojnego, odpowiadałby krótko acz treściwie, a nie od razu rozpowiadał się na dane tematy. To świadczyło o przynajmniej niepokoju.
Rozbawiłeś mnie, wiesz? — Gdy w końcu się opanował, uśmiechnął się kpiąco, podniósł kubek i powoli upił łyk herbaty, po czym z cichym stuknięciem odstawił. — A czy ja Cię o to proszę? Nie. Nie chcesz tego robić, nie musisz. — Wzruszył ramionami. Cóż, w sumie to nie dopowiedział całości, konkrety zostawi sobie na później. No bo on naprawdę tego nie musi robić, jeśli tak bardzo nie chce — Prus sam się tym zajmie. Znaczy, może nie sam, przecież nie będzie się fatygował, ale na pewno nie będzie się wymagał od niego, coby łaskawie się wziął i zaprzestał tych głupich działań. Jak nie zrobi tego po dobroci, to wytoczy cięższe działa, to proste. Na pewno nie pozwoli mu na samowolkę, to się już skończyło.

[Oby. .___. ]
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Pon Mar 25, 2013 5:59 pm

- Brawo Tolys, brawo. Na starcie atakując Gilberta zdradziłeś tylko swój strach. Gdzie się podział ten wiecznie opanowany i rozważny człowiek? Teraz się skup i ostrożnie dobieraj słowa – musiał skarcić się w myślach. Jak mógł popełnić taki błąd? Westchnął cicho i przygryzł wargę. Podniósł kubek ze stolika, przez dłuższą chwilę wpatrywał się w jego zawartość myśląc. Jeden niewłaściwy ruch i może wyprowadzić Prusaka z równowagi. W końcu upił łyk, po czym spojrzał na swojego towarzysza. Długo mógłby rozprawiać o nienawiści do niego. Zdecydowanie polityka antykrzyżacka Witolda była zbyt pobłażliwa. Sytuacja, w której się teraz znajduje to tylko i wyłącznie jego wina. Uważnie badał spojrzeniem Gilberta.
– I tylko po to mnie tu wezwałeś? – Był na tyle głupi, by mieć jakąś nadzieje, że zostanie teraz wypuszczony. Otóż nie, po prostu chciał wiedzieć, co go czeka. A znając osobę szkarłatnookiego trzeba przygotować się na wszystko. Litwin usadowił się wygodniej w fotelu i w końcu odłożył ten kubek na stolik. Znów powrócił do wpatrywania się w Prusaka. Strach praktycznie ustąpił, a został zastąpiony przez stres. Właściwie, sam nie wiedział, czym się tak denerwuje. Przecież to tylko Gilbert pośmieje się trochę, rzuci jakimś irytującym tekstem i tyle. Musiał opanować swoje emocje, inaczej łatwo da się sprowokować i zrobi coś, czego będzie bardzo żałował. Wziął głęboki wdech i powoli wypuścił powietrze, a na jego twarzy znów pojawiła się kamienna powaga.
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Prusy on Pon Mar 25, 2013 6:25 pm

Wywrócił oczyma, zmierzył go ironicznym spojrzeniem, po czym westchnął, opierając się wygodniej.
Tak właściwie, mógłby już sobie odpuścić to całe przeciąganie. Mógłby powiedzieć to, co powiedzieć miał, a potem go po prostu wywalić. I naprawdę, w sumie zrobiłby to bardzo chętnie, gdyby nie to, że... Że po prostu miał okazję się popastwić. Pouśmiechać sarkastycznie, pożartować, aby następnie doszczętnie zniszczyć wszelką nadzieję. Nie wiedzieć czemu — choć łatwo się domyślić, był przecież pruski — zawsze sprawiało mu to przyjemność. Pokazywanie innym, że wszystko, w co wierzyli i w myśl czego działali nie ma sensu. Ot, takie małe zawalanie światopoglądu.
Gilbert zdecydowanie miał dużo czasu. Zbyt dużo, aby od razu przejść do rzeczy. Niech się chłopak jeszcze postresuje, pozastanawia, czego Zagilbisty od niego chce i tak dalej. A on sobie spokojnie popatrzy, ot tak. Uniósł więc kubek po raz drugi i, znów upiwszy łyk, skrzywił się teatralnie.
Tobie to smakuje? — Zmarszczył brwi i odstawił go na stoliku chyba zbyt energicznie, przez co rozlał trochę płynu. Cóż, zdecydowanie mu czegoś w tej herbacie brakowało. I nawet wiedział, o co chodzi. — Moim zdaniem to zdecydowanie zbyt mało słodkie — rzucił, po czym podniósł dłoń, jakby w geście przepraszającym jego odejście. To nawet dziwne, że się w coś takiego bawił, aczkolwiek sprawiało mu to niezłą frajdę. Herbata bez cukru to nie herbata, jego zdaniem. Zresztą, to było całkiem dziwne, jednak wolał rzeczy słodkie. Takie jak kurczaki, tak ogółem. Może to właśnie dlatego? Bardzo możliwe, zaczął się w sumie zastanawiać, jakim cudem mógł zapomnieć o cukrze. Już po chwili zresztą wrócił, trzymając w dłoni łyżeczkę i cukiernicę. Szybko posłodził napój, zamieszał w nim kilkakrotnie, aby upić kolejny łyk, teraz wyraźnie delektując się. — No, od razu lepiej. — Podsunął w jego kierunku cukiernicę, wyraźnie zachęcając do posłodzenia herbaty. Tak właściwie, mógłby już udzielić mu odpowiedzi, ba, nawet miał zamiar to zrobić, ale a nuż uda mu się go zirytować tym przedłużaniem choć odrobinę? W końcu Litwin nie wiedział, czego może się spodziewać, oczekiwanie wręcz musiało być denerwujące.

[Pruska herbatka, oł jea <33 I tak krótko. .___. ]
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Pią Mar 29, 2013 5:14 pm

Prusak ewidentnie z, nim pogrywał, jednak on nie zamierzał dać się sprowokować. Jednym ruchem ręki posłał cukiernicę na środek stołu. Nie zamierzał słodzić herbaty, bo jak można zepsuć smak tak wspaniałego napoju cukrem. Przybrał nieco pewniejszą pozę i znów spojrzał na pruskie oblicze. Mógłby już przejść do sedna sprawy, przecież Litwin nie mógł cały dzień siedzieć i popijać z, nim herbatę. Przeczesał dłonią grzywkę, która wpadała mu do oczu.
- Jakoś nie mam zamiaru siedzieć tutaj cały dzień, więc może łaskawie przejdziesz do sedna - tym razem nie zaatakował go tonem. Wszystko wypowiedział ze stoickim wręcz spokojem. Szatyn nie zamierzał się teraz denerwować, musiał to wszystko sprawnie rozegrać. Zaczął bawić się odstającym kosmykiem włosów, natomiast wzrokiem błądził po wnętrzu pokoju. Chciał jak najszybciej zakończyć ten cyrk i zabrać się za inne sprawy.Może z początku ta zabawa w kotka i myszkę była ciekawa, to teraz zrobiło się to zwyczajnie nudne i irytujące. Chyba sama obecność w pobliżu Gilberta była dla niego niezwykle irytująca i uciążliwa. W historii bywało między nimi lepiej i gorzej, jednak są rzeczy, których się nie wybacza. Nie tylko przez historię ta dwójka skacze sobie do gardeł przez tak długi czas. Zupełnie różne nastawienie do świata i charaktery sprawiają, że nie mogą się dogadać w praktycznie żadnej kwestii.
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Prusy on Pią Mar 29, 2013 8:30 pm

Upił kolejny łyk, teraz opróżniając prawie cały kubek.
Cóż, według niego niesłodzona herbata była co najmniej... No, nie smakowała mu. Wolał słodzoną, to na pewno. Mógłby się rozwodzić nad tym, dlaczego tak jest i jakie herbaty już pijał, ale nie na to była teraz pora. Teraz powinien w końcu opowiedzieć mu o tym, co zamierza zrobić. Jednakże, co to wiele mówić, naprawdę bawiło go to niezmiernie, toteż miał zamiar jeszcze poprzedłużać. Nie pasowało mu, że trochę tam jeszcze posiedzi? Jego problem, mógł zachowywać się tak, jak powinien, nie musiałby tam przyłazić w ogóle. Prusowi taki układ też odpowiadałby, w zasadzie, o wiele bardziej — niby mniej rozrywki, ale i mniej kłopotu.
Spokojnie, spokojnie. — Machnął dłonią lekceważąco, odłożył kubek i nachylił się nieco, spoglądając w jego stronę uważniej. Najwyraźniej postanowił być nieco bardziej poważny, toteż zerknął na niego chłodno. — To co, może powiesz mi, dlaczego to robisz? Dla zabawy, z nudów, żeby mnie zirytować? — Przywołał na twarz kamienną maskę, nieprzeniknioną, pozbawioną emocji. Po chwili jednak prychnął cicho i spojrzał na niego z politowaniem. — Bo chyba nie myślisz, że coś tym zdziałasz? — Naprawdę, jeśli Litwin tak sądził, nie było to zbyt mądre. A niech się buntuje, tylko niepotrzebnie się namęczy, to w istocie nie miało najmniejszego choćby sensu.

[Tak bardzo brak mi weny. ;____; Przepraszam, że tak krótko, noooo... ;___; ]
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Sob Mar 30, 2013 7:42 pm

Po prostu nie mógł się powstrzymać i zachichotał po nosem. Pytać dlaczego on się buntuje, dlaczego wszystko to robi. Czy Prusak naprawdę był tak głupi i nie wiedział. Niespiesznie przeciągnął się, upił kolejny łyk herbaty.
- Właściwie robię to tylko po, to by świadomość narodowa Litwinów nie zginęła podczas germanizacji i rusyfikacji. Tak, to jedyny powód - Westchnął cichutko i jeszcze raz rozejrzał się po pomieszczeniu. Jego uwagę przykuło okno, a właściwie to, co się za, nim znajdowało. Ot zwykły widoczek, kilka drzew, jakieś wzgórze, niebo, ptaki, słońce, chmurki - nic nadzwyczajnego, a jednak dla Tolysa było to o wiele ciekawsze niż patrzenie na Gilberta. Głowę podparł ręką i przymknął oczy. Może to nie był czas na wspominanie ani inne rzeczy tego typu, jednak właśnie teraz miał ochotę przypomnieć sobie stare dobre czasy. Właśnie, kiedyś był potężnym państwem. Ech, jakby chciał, choć na chwilę powrócić do tych czasów. Na buźkę wpełzł mu uśmiech zadowolenia i całkowicie zapomniał, że siedzi teraz w pruskiej chałupie i ma przerąbane. To takie nieodpowiedzialne, jednak i Litwinowi zdarzały się takie wyskoki, nikt nie jest idealny.

[Marne 180 słów. Przepraszam, że tak krótkooo. ;__:]
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Prusy on Pon Kwi 01, 2013 4:49 pm

Znów parsknął śmiechem, po czym spojrzał na niego jak na kompletnego idiotę.
Nie ma co ukrywać, z jego perspektywy naprawdę było to głupim zachowaniem. No bo... To Gilbert był tam teraz tym potężniejszym. To on miał większą władzę i to on mógł sobie pozwolić na rozbawienie w obecnej sytuacji. On mógł znęcać się nad nim — czy to psychicznie, czy fizycznie — i to właśnie Prus mógł zadecydować, czy to spotkanie skończy się dla Litwina dobrze, czy wręcz przeciwnie. Wszystko zależało teraz od niego. Prawda, Beilschmidt był w sumie dumnym i pewnym siebie człowiekiem, który rozwodził się nad triumfami, o porażkach właściwie zapominając, co nie zawsze kończyło się dobrze (choć i tak nie miał zamiaru tego przyznać, co to, to nie), ale na chwilę obecną to on miał tam znaczący głos. Mógł sobie pozwolić na właściwie wszystko — na dodatek byli przecież w jego domu.
Naprawdę wierzysz, że to ma sens? — Uniósł brwi i zerknął prowokacyjnie w jego oczy, uśmiechając się kpiąco. — Naprawdę uważasz, że wyjdziesz z tego bez szwanku? Ty, albo, co równie nieprawdopodobne, Twoi rodacy? — Zupełnie tak, jakby Prus zamierzał się cackać. A tfu, skądże. Mogłoby się wydawać, że koniec końców lepiej zadrzeć z nim, ale wbrew pozorom to nie było takie znowu dobre rozwiązanie. — Jesteś pewien, że przez coś takiego chcesz skazać ich na niebezpieczeństwo, tak? — Cokolwiek Gilbert tak naprawdę zamierzać zrobić, nie miał zamiaru się ugiąć i choćby udać, że będzie wspaniałomyślny. Bo nawet nie będzie. A jak to się wszystko skończy — to się jeszcze okaże.

[Też króóóótko. ;____; ]
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Wto Kwi 02, 2013 5:00 pm

Został zmuszony powrócić do rzeczywistość. Smutnym wzrokiem błądził po pomieszczeniu, dopóki nie natchnął się na szkarłatne oczy. Szczerze, miał ochotę po prostu wyjść i chyba tak zrobi, jednak nie teraz. Przecież musi odpowiedzieć na zadanie mu pytania. Niespiesznie podniósł kubek z herbatą, która zdążyła już ostygnąć i upił łyk. Czując jak zimny jest napój skrzywił się nieco. Naprawdę musiał prowadzić ta rozmowę, czyż nie powiedzieli sobie wszystkiego?
- Jak dla mnie to wszystko ma sens. Naprawdę myślisz, że przejmujemy się konsekwencjami. Działamy i, jeżeli ktoś to odkryje przyjmujemy karę - westchnął głośno i zaczął pukać palcami w stół. Jak długo mieli jeszcze to wszystko przeciągać? Dzień zbliżał się ku końcowi, a on nadal tu tkwił, a w rozmowach nie posunęli się nawet o milimetr. Wahał się jeszcze przez chwilę czy aby na pewno chce wyjść, jednak w końcu podjął decyzję. Podniósł się z fotela i bez słowa ruszył ku wyjściu. Miał nadzieję, że Prusak nie wyrwie za, nim jak torpeda i uda mu się spokojnie opuścić ten dom.


Ostatnio zmieniony przez Litwa dnia Sob Kwi 13, 2013 2:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Królewiec on Wto Kwi 02, 2013 5:45 pm

Wieczór powoli się zbliżał, a Lydia spacerowała po Królewcu. Łaziła raz na rynek, raz do szpitala, ot tak, dla kontroli, czy wszystko jest dobrze, ale u niej to TYLKO może być dobrze, po prostu Królewiec nie mogła sobie wyobrazić by coś poszło źle, przecież to jest u niej. Znudzona spacerem w końcu postanowiła iść do pana Prusaka. Szkoda, że nie mogła znaleźć kogoś kto by ją tam podwiózł, bo nie wiadomo czemu wszyscy się przed nią chowali, a ona biedna to co miała poradzić? Przecież złych zamiarów nie miała, przynajmniej na razie, no.. Ale w końcu teraz spacerowała po tej dzielnicy stworzonej specjalnie dla ludzi innych narodowości, więc to też coś innego, rodacy by jej nie odmówili pomocy, a tu taki chały… Niech będą gotowi na to, że pożałują tego. Ale nie zwracając uwagi na nieuprzejmość mieszkańców jej miasta, nadal dzielnie szła do Prus.
Gdy w końcu doszła do upragnionego obiektu, dosłownie nie czuła nóg, w końcu przejść taki kawał na pantoflach, które są niewygodne, to też jakiś sukces. Oczywiście panna Królewna nie dała po sobie tego poznać. Od razu po wejściu do domu usłyszała dyskutujące głosy. Nietrudne było ich rozpoznanie. Tylko nie za bardzo wiedziała po co Prusak zaprosił tego poganina do swojego domu. Jeszcze czymś go zarazi lub jakąś plagę sprowadzi, ale w sumie to jest nie możliwe, w końcu tu w Królewcu nie ma takiej możliwości, by coś było nie tak.
Następnie dając obecnym w domu o sobie znać, poprzez zapukanie do drzwi weszła do pokoju.
– Dzień dobry..? – bardziej zapytała, niż powiedziała. Nie była pewna czy powiedzieć od razu „Dobry wieczór” czy „Dzień dobry” , a więc postawiła na tradycyjne dzień dobry. – Co się tu dzieje..? – zapytała, siadając obok Prusa., oczywiście nawet nie spojrzała na Litwę. Była po prostu ciekawa po co białowłosy wezwał poganina. Ale w sumie można by było dać tutaj mnóstwo powodów.
avatar
Królewiec
Admin

Female Urodziny : 27/05/1225
Wiek : 793
Liczba postów : 52
Join date : 17/03/2013
Skąd : Królewiec,to się wie,nie?

Zobacz profil autora http://xixwiekhetalii.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Prusy on Nie Kwi 14, 2013 6:18 pm

Wywrócił oczyma i, po raz kolejny przeklinając w duchu kłopotliwość tej sytuacji, wstał i doszedł do chłopaka, który miał wyraźny zamiar opuścić jego dom teraz. Nieco... Jakie tam nieco, to było bardzo bezczelne! To wywołało u Gilberta niebezpieczną — nie dla siebie, dla Litwina — irytację, której skutków wprost nie dało się przewidzieć.
Chwycił go za ramię niezbyt delikatnie, coby nie powiedzieć, iż brutalnie. Ot, to on tam rządził, nikt nie powiedział, że będzie go traktował jako równego sobie. Nie miał zamiaru, zwłaszcza, iż Taurys zepsuł całkiem przyjemne spożywanie herbatki. A tak nie wolno, tym bardziej, że nie był u siebie. No jakieś maniery muszą być, a ten, nie dość, że nie skończył napoju, to jeszcze wstał od stołu bez pytania i nawet się nie pożegnał. Pf, jednak od razu było widać, kto tu jest z tych niższych sfer. W tym wypadku chodziło oczywiście o Litwina.
Gdzieś się wybierasz? — Prusak chyba całkiem nieźle nauczył się ukrywać swoje emocje. To był zdecydowany plus, zwłaszcza w chwilach takich, jak ta. — A herbatka? A choćby głupie "do widzenia"?
Zaczął w sumie całkiem spokojnie. Zbyt spokojnie, na jego gust, ale już pal to licho, nie będzie przecież niczego żałował. To nie było do niego podobne, absolutnie nie zamierzał myśleć o swoich błędach. Nawet jeśli nie nazwałby tego tak. Te całe bzdurne pomysły, iż mógłby zachować się inaczej, przerwało mu pukanie, po czym nastąpiło rzecz jasna uświadomienie sobie, że ktoś śmiał przybyć do jego posiadłości. Niezbyt przytomnym wzrokiem zmierzył tę osobę, już przygotowując się do okrzyczenia jej lub wywalenia za drzwi, kiedy udało mu się rozpoznać tegoż intruza.
Hm, Stolica? — Zmarszczył brwi i zmierzył ją spojrzeniem. — A tak, tak, dobry. Nic się tu nie dzieje, co miałoby się dziać?
Bo absolutnie nie było w tym nic dziwnego. Skądże znowu. W końcu to Prusy, przy nim i tym jego nieco dziwnym, białym łbie nic nie jest dziwne, wszystkiego się można spodziewać.
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Litwa on Nie Kwi 14, 2013 6:53 pm

Już prawie, tak mało brakowało, by wydostał się z tego domu, ale oczywiście Prusak nie mógł mu odpuścić. Czując na swoim ramieniu jego dłoń nieco zadrżał, właściwie co on teraz miał zrobić nie miał jak się bronić ani nic. Nie dość, że jego sytuacja i tak była beznadziejna to jeszcze musiała wparować Lydia. Westchnął ciężko i zmierzył dziewczynę wzrokiem, jakby nigdy nic przywitał się.
- Ach, labas. Właśnie, nic tu się nie dzieje - powiedział to tak cicho, że, ledwo sam mógł to dosłyszeć. Jakimś sposobem pozbył się dłoni Gilberta i zwrócił w jego kierunku.
- Herbatę już skończyłem, więc iki pasimatymo - odwrócił się na pięcie i znów zmierzył ku wyjściu. Miał wielką nadzieję, że teraz nikt mu nie przeszkodzi. Chwycił się za bolące ramie i przyspieszył kroku. Po prostu już nie mógł znieść towarzystwa jednej pruskiej zarazy, a co dopiero dwie. Zdecydowanie, tego, by nie wytrzymał. Tylko oni tak bardzo irytowali go swoją obecnością, jednak ze względu na obecną sytuację musiał ich znosić. Co wcale takie łatwe nie było, jedno gorsze od drugiego. Naprawdę, niezwykle irytujące rodzeństwo, ale to chyba cecha rodzinna.
avatar
Litwa
Ten sam język, ci sami ludzie, czyli jeden naród - Litwa

Male Urodziny : 06/07/1253
Wiek : 765
Liczba postów : 17
Join date : 19/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Temat wymyślę jak wena przyjdzie czy coś.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach