Drżyjcie przed mą potęgą!

Go down

Drżyjcie przed mą potęgą!

Pisanie by Prusy on Sro Mar 20, 2013 7:04 pm

Kraj/Wyspa/Miasto/Region/Land: Pf, ja? JA? Ja jestem wielki, największy, najzagilbistszy Prusy! (Ewentualnie Królestwo Prus, tak też możecie mówić.) Co, coś nie pasuje? Niby takie słowo nie istnieje? Hahaha, jestem na to zbyt potężny, słowniki nie mają nade mną władzy, mogę mówić, co chcę!

Imię i nazwisko: Ha, wiedziałem, że tak będzie! Kilka zdań o mnie zaledwie, a już prosicie o moje imię. Widzicie, jaki jestem zagilbisty? Aż tak, że bym normalnie nie podał, bo to mi ujmie z tajemniczości, ale jest Dzień Dobroci Wobec Mniej Zagilbistych Od Zagilbistego i będę wyjątkowo dobroduszny. Nie jesteście pewni, czy mimo to zasłużyliście? Bo nie zasłużyliście! Robię to ot tak, żebyście wiedzieli, że bywam dobry. Ale okej, do rzeczy. Imię me Gilbert. Lepsze nie istnieje, w końcu te jest moje. To co, teraz nazwisko, hm? Według Was to istotne? Skoro tak, podzielę się i tym. Tylko sobie nie pomyślcie, że jesteście ważni. JA tu jestem ważny, to w końcu ja odpowiadam na te bzdurne pytania. No, ale do rzeczy. Nie wiem, co to da, z drugiej jednak strony… Im więcej o mnie wiecie, tym bardziej mnie podziwiacie. I tym więcej chcecie wiedzieć. W takim razie udzielę tej odpowiedzi, niech już będzie. Nazwisko me, zaczynające się od pięknej, nieco pękatej i pełnej zawijasów litery "be", brzmi Beilschmidt.

Wiek: Nie powinno się mnie pytać o wiek. Czemu? Bo to nieuprzejme po prostu, no. Poza tym, zdziwilibyście się, naprawdę. Powiem więc tylko, iż wyglądam na co najwyżej dwudziestkę, co idealnie pasuje do mojego imidżu supersilnego, superprzystojnego i supermądrego gościa, jakim jestem. O, ewentualnie mogę podać dzień i miesiąc. To znaczy, nie żeby coś, to nie jakieś specjalne względy. Po prostu chcę prezenty dostać. Życzenia też, ale przede wszystkim prezenty. Tylko wiecie, ja jestem zagilbisty. Nie przyjmę byle czego. Postarajcie się, a najzagilbistszego dnia na świecie, to jest, osiemnastego stycznia, sprezentujcie mi dary, które albo łaskawie przyjmę, albo nie.

Wygląd zewnętrzny: Oho, to o to chodziło? Czyli chcecie wiedzieć, jak wyglądam? O tym można by mówić godzinami. Można o tym pisać poematy, ballady, a nawet książki czy encyklopedie! Co, czemu takowych nie napisano? Pf, to proste. Żeby kobiety zachowały zdrowy rozsądek i się we mnie od razy nie zakochały, a mężczyźni nie umarli z zazdrości o moją zagilbistość. Ale dobrze, opowiem. Cóż, wszyscy, którzy mnie widzieli kiedykolwiek, jednogłośnie mogą stwierdzić, że ze mnie idealny materiał na modela. NIE. Wcale się nie przechwalam. Ja tylko jestem zagilbisty i zagilbiście wyglądam, to grzech? Chociaż… W moim przypadku może i owszem, w końcu co za dużo, to niezdrowo. To może po kolei. Jestem wysoki (Że niby brat wyższy?! Idź sobie), no i, oczywiście, niesamowicie przystojny. Bardzo przystojny. Tak przystojny, że innym wylatują gały na mój widok. No dobra, to był żart, w końcu biedne gały chcą się pozachwycać moim wyglądem. Dobrze zbudowany nawet jestem, no, jest się na co gapić. Dobra, nie będę się przesadnie rozpisywał, teraz jest coś, co absolutnie dodaje mi zarąbistości. Tylko nie spadnijcie z krzeseł, fotelów, kanap, czy na czym tam ulokowaliście swój tył. No, a teraz słuchajcie — jestem albinosem, ogarniacie? No, mam nadzieję, że chociaż tak trochę, bo wiecie, to taka dość ważna cecha, głównie dzięki niej (Poza, oczywiście, emanującą zagilbistością) wyróżniam się z tłumu. Czyli, ogółem, mam taką bladą cerę (Której bynajmniej nie macie prawa porównywać do ściany; ściana jest zbyt prymitywna), dość rzadko pokrywającą się czerwienią. Bo niby co, JA miałbym się rumienić?! To głupie. Nie, ja się w ogóle nie rumienię. Koniec, kropka. Co, może uważacie inaczej? Chyba nie znacie zasad. Zasada numer jeden to zawsze zgadzać się ze mną. A więc nawet jeśli się nie zgadzacie, to i tak się zgadzacie. Oczywista oczywistość. Ale do rzeczy. Mam śliczną czuprynę, wiecie? Taką białą, śnieżnobiałą właściwie, w ogóle zagilbistą. I nawet potrafię nią potrząsać, tak jak ci wszyscy słynni książęta (Co tam, że nie potrafię, bo zbyt krótka jest, skoro robią tak ludzie w jakiś sposób słynni, to muszę wszystkim mówić, że umiem). A teraz patrzcie mi w oczy. No, no, i co widzicie? Czerwień, prawda? Widzicie czerwone ślepia, no nie? (O ile nie jesteście daltonistami, na taką ewentualność się nie przygotowałem) Tak właściwie, nie powinienem tu się jakoś specjalnie rozpisywać, ale co tam, lubię się chwalić swoim wyglądem. Problem w tym, że wymieniłem już prawie wszystkie moje cechy szczególne, a przecież nie będę tu mówił o ubiorze (Uwierzcie, nie chcecie o tym czytać). Znaczy, teoretycznie to bym mógł opowiedzieć, ale macie mnie rozpoznawać po zagilbistości, nie samym ubiorze, więc zachowam to dla siebie. Ach, jeszcze jedno — a podsumuję to wszystko tak: jestem zagilbisty, kesesesese!

Charakter: Jestem ideałem. To wszystko mówi. A może nie? Pf, chcecie rozpiski? Skoro tak, powinienem się chyba obrazić. Znaczy, bo wiecie, chyba już to mówiłem, jestem zagilbisty, także no, nie powinno się mnie pytać o charakter, tylko poznać. To jest, normalna osoba chciałaby mnie poznać. Ja, gdybym nie był sobą, chciałbym siebie poznać. No wiem, wiem, zbaczam z tematu. Jestem mądry, inteligentny, dyplomatyczny, pewny siebie, zagilbisty, silny, mocny, potężny. Coraz częściej słyszę też, że jestem "idiotą" (ach, te biedne, zazdrosne stworzenia, które nie są ani nie będą tak zagilbiste jak ja) i — nie uwierzycie — "zarozumialcem". Że co, że Wy też niby zarzucacie mi próżność? A możecie, pewnie! (I tak mnie to nie obchodzi) Jestem sobie próżny Prusak, lalala… Nie, dobra, "jestem sobie zagilbisty Prusak" brzmi dużo lepiej. Tak swoją drogą, czy te cechy aby nie powinny być uzasadnione? Dobra, to jedziemy od nowa. Jestem mądry i inteligentny. No bo kto jest najlepszym taktykiem, no kto, hm? Nie wiecie? Hahaha, bardzo śmieszne, pewnie, że wiecie. Nic? Serio? Na "pe". Tak, dobrze myślicie, chodzi o mnie. To JA. Jestem bardzo mądry i inteligentny, bo jestem wspaniałym taktykiem. Logiczne. Ale co tam logika, logika przy mnie wysiada! Tak, wiem, znowu mówię nie na temat. Chyba nie macie wątpliwości, że jestem pewny siebie, prawda? Cóż, przypuszczam, że nie macie, więc to pominę, bo to oczywiste. (Tak naprawdę to bym pominął wszystko, bo zamiast to czytać, moglibyście przykładowo zachwycać się mną na żywo) Że ja silny i potężny jestem — nawet Wy wiecie, nie wątpię w to. Bo, w zasadzie, każdy to wie. A jeśli nie wie, to się dowie. Dalej. O mojej zagilbistości świadczy akurat wszystko, co tu jest opisane, także to również pozwolę sobie pominąć. A, tak. Wspomnę jeszcze, dlaczego uważają mnie za "zarozumialca". Cóż, zazdroszczą mi, to na pewno, ale usłyszałem też coś takiego, o: "Mówisz, że jesteś zagilbisty, a nie jesteś!" i tym podobne bzdury. Skomentuję to tak — jestem zagilbisty. To pojęcie istnieje właśnie po to, żeby mnie określać, muszę taki być, nawet gdybym nie chciał. Poza tym, personifikuję przecież najlepsze państwo na świecie, no nie, muszę być prześwietny, coby rodakom wstydu nie przynieść. Ta, dobrze kombinujecie, mimo wszystko mój lud nie jest mi tak obojętny, jak by się mogło zdawać (A przynajmniej tak zamierzam wszystkim mówić. Jak jest naprawdę — to zachowam dla siebie). Ogółem to ja jestem jeszcze mistrzem ciętej riposty, co prawie zawsze udowadniam. Przy innych, oczywiście. Przy tych cieniasach, tak dokładnie, którzy nie są zagilbiści, nie będą i nawet nie mogą o tym marzyć. A, właśnie, skoro już przy tym jesteśmy, uwielbiam innych irytować. To takie słodkie (Prawie jak kurczaczki), kiedy ktoś się denerwuje, a ja sobie po prostu wybucham śmiechem. Wspaniałe uczucie. I nie, bynajmniej nie jestem wredny, ja tylko robię to, co lubię. Dobra, może jednak trochę jestem. Troszeczkę. Ale to nic złego, w końcu otaczają mnie ludzie tak mało do mnie podobni (Tak mało zagilbiści, oczywiście), że aż nie da się nie skomentować. Więc po prostu nie przechodzę obok nich obojętnie. No, jestem też bardzo uczynny. Oczywiście wtedy, gdy coś w zamian dostanę. Jakieś nowe terytorium, o, to zdecydowanie jest dobry pomysł! Ewentualnie jakiejś sporej wartości dar, cobym miał czym ozdobić komodę. Albo piwo, piwo też może być. Czyli wiecie, jestem absolutnie bezinteresowny, to widać. I znowu mogę to skwitować jedynie tak: jestem bardziej zagilbisty niż przed chwilą.

Relacje z innymi: Że niby co? Ten artykuł ma być całkowicie, od początku do końca wręcz, tylko i wyłącznie o mnie. A w relacjach bym musiał napisać o innych. To nie ma sensu, kto niby chce o tym czytać? Pewnie nikt. Także no, na chwilę obecną, odpuszczę sobie ten punkt, cobyście zdążyli porządnie się mną pozachwycać, a dopiero później w jakiś sposób dowiedzieć się o tym, co sądzę o innych. Po co oni o mnie sądzą — wiadomo, albo to, że jestem zagilbisty, albo mi po prostu zazdroszczą.

Zalety i wady:
+ zagilbisty żem jest, ale to wiecie bardzo dobrze.
+ popularny i lubiany, w co nikt nie wątpi.
+ uprzejmy też, to na pewno. (Wiecie, coś w stylu: "Ojejejej, masz taaakie duże ziemie. To pewnie bardzo, bardzo kłopotliwe. Chodź, odbiorę Ci z połowę terenów i od razu będzie lepiej")
+ zarzucę czymś nowym, coby nie powielać tego, co w charakterze macie. Bywam całkiem przyjazny. Nie, bynajmniej, to nie żart… Dobra, jednak żart. Ale to możecie policzyć pod poczucie humoru.
+ opiekuńczy. To znaczy, dbam o swoje kurczaki. A to spore poświęcenie z mojej strony.
+ cierpliwy. Bo wiecie, wytrzymuję z ludźmi mniej ode mnie zagilbistymi. A to z kolei takie proste nie jest.
— nie mam wad. Nie, żeby to była wada, skądże.

Zainteresowania: Zależy, co macie na myśli. Bo jeśli tak ogółem, to głównie bycie potęgą, bycie sobą, pokazywanie ludziom, jak mało zagilbiści w porównaniu do mnie są, irytowanie ich. Hodowanie kurczaków też jest niezwykle zajmujące. Ogółem wiodę bardzo ciekawy żywot, ale o tym — tak, jak o mojej zagilbistości, bo jej słowa nie opiszą — musicie się przekonać sami.

Ciekawostki:
~ Czy wiesz, że jestem zarąbiście silny i potężny? Wiesz.
~ Czy wiesz, że chętnie przyjmę Twoje ziemie? Wiesz.
~ Czy wiesz, jak dobrze rozwinął się u mnie przemysł? Pewnie wiesz.
~ Czy wiesz, ile zwycięstw mam na koncie? Pewnie zdajesz sobie sprawę, że dużo, ale ile dokładnie — nie wiesz. Nie dziwię się, było tego tak dużo, że sam nie potrafię zliczyć.
~ Czy wiesz, że teraz, tak, dokładnie w tej chwili, powinieneś zachwycać się mną, a nie to czytać? Jeśli wiesz, to dobrze.
~ Czy wiesz, że to już koniec? No, teraz już wiesz.

[Tak wiem, karty w pierwszej osobie mówią bardzo niewiele. I, kierując się charakterem Prusa, nie mogę nawet niczego ładnie opisać, wszystko to jedno wielkie gadanie nie na temat, przepraszam. Relacje, jak mówiłam, poprawię przy odejściu okropieństwa zwanego wenobrakiem. I ten — Jaram się tym jak Nietzschem! No, dziękuję za uwagę. ~ ]


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Czw Mar 21, 2013 5:34 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Prusy
Zagilbisty pan i władca

Male Liczba postów : 13
Join date : 17/03/2013

Zobacz profil autora http://welcome-in-vilnius.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Drżyjcie przed mą potęgą!

Pisanie by Słupca on Sro Mar 20, 2013 7:10 pm

Jakie to jest faaajneee.... No i podziwiam umiejętność pisania KP w pierwszej osobie. ^^ AKCEPT! Tylko rozwiń te relacje trochę. ^^


(dop.Stolicy Prus) KP jest piękna,lubię takie.Więc mam takie samo zdanie jak ten admin u góry c:
avatar
Słupca

Male Urodziny : 15/11/1290
Wiek : 727
Liczba postów : 16
Join date : 17/03/2013
Skąd : Niech pomyślę... ze Słupcy? |D

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach